Luty raczej nie kojarzy się z czasem przylotów ptaków, ale nic bardziej mylnego! Właśnie wtedy wracają żurawie, czajki i skowronki. Ptaki te zimują w cieplejszych rejonach Europy i dlatego najszybciej powracają na swoje lęgowiska. Zapraszamy do lektury kolejnego artykułu, który powstał w ramach naszej współpracy z przyrodnikiem Adamem Zbyrytem.
Zawsze lubiłem ten czas, ponieważ pomimo zimna, a czasami nawet mrozu i śniegu w cieplejsze dni można było wtedy usłyszeć podśpiewujące wysoko na niebie skowronki. Wiosenne przyloty tych ptaków to jedno z najważniejszych wspomnień mojego dzieciństwa. Od wczesnej wiosny aż do późnego lata towarzyszył mi na łąkach i polach, gdzie chodziłem podglądać ptaki. Skowronek to jeden z najważniejszych symboli polskiej wsi, a zwłaszcza jego perlisty śpiew, który unosi się nad polami w ciągu dnia na długo po tym, jak inne ptaki przestają już śpiewać. Niestety, coraz rzadziej go słyszę. Nic dziwnego, jego liczebność spadła w ciągu ostatnich prawie dwóch dekad o jedną czwartą. Straciliśmy prawie 2 miliony par skowronków!
Prorocza książka
W 1962 roku Rachel Carson, amerykańska biolożka i pisarka, opublikowała książkę pt. „Silent Spring” o wpływie człowieka na przyrodę poprzez chemizację środowiska, zwłaszcza stosowanie pestycydów. Carson zwracała uwagę, że środki te zabijają nie tylko organizmy uznawane za szkodniki, ale także wiele innych gatunków, a ich skutki rozprzestrzeniają się w całych ekosystemach i kumulują w łańcuchach pokarmowych. Opisywała również zjawisko bioakumulacji oraz to, że nadmierne stosowanie chemii prowadzi do powstawania odporności u owadów, przez co środki te z czasem stają się nieskuteczne, a jednocześnie niszczą naturalne mechanizmy regulujące liczebność organizmów. Carson krytykowała także przemysł chemiczny i instytucje publiczne za bagatelizowanie zagrożeń i brak ostrożności. Jej głównym przesłaniem było to, że człowiek próbuje kontrolować przyrodę w sposób zbyt prosty i agresywny, nie rozumiejąc złożoności ekosystemów, co w dłuższej perspektywie prowadzi do degradacji środowiska i szkodzi również samemu człowiekowi. Książka wywołała ogromną debatę i stała się jednym z najważniejszych tekstów w historii ochrony środowiska. Dziś, ponad pół wieku później, jej proroczy tytuł bardzo często wraca w dyskusjach naukowych i przyrodniczych, ponieważ w wielu miejscach Europy zaczyna dziać się coś bardzo podobnego – krajobraz rolniczy staje się coraz cichszy.
Ptaki krajobrazu rolniczego w odwrocie
Jednym z najlepiej udokumentowanych zjawisk w ekologii ostatnich dekad jest spadek liczebności ptaków krajobrazu rolniczego. Co szczególnie ważne, nie dotyczy to przede wszystkim gatunków rzadkich czy zagrożonych, ale ptaków kiedyś bardzo pospolitych, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były nieodłącznym elementem wsi i pól. W Europie do oceny zmian liczebności ptaków krajobrazu rolniczego stosuje się wskaźnik ptaków krajobrazu rolniczego, który opiera się na liczebności kilkudziesięciu typowych gatunków związanych z polami, łąkami i pastwiskami. Wyniki badań prowadzonych w Europie pomiędzy rokiem 1980 a 2017 wykazały, że ubyło w tym okresie 500 milionów ptaków!
Podobny trend obserwuje się w Polsce. Dane pochodzące z wieloletniego monitoringu ptaków prowadzonego przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska pokazują, że również w naszym kraju liczebność ptaków krajobrazu rolniczego systematycznie spada. Szczególnie silne spadki dotyczą ptaków podmokłych łąk, takich jak kulik wielki, rycyk czy krwawodziób, których liczebności w latach 1980–2018 zmniejszyły się kolejno o 61%, 85%, 55%. W wielu regionach Polski gatunki te stały się rzadkie lub zanikły całkowicie, mimo że jeszcze kilkadziesiąt lat temu były dość powszechne. Również ptaki terenów typowo polnych, jak kuropatwa, skowronek czy pliszka żółta, odnotowują spadki liczebności (kolejno 29%, 27%, 20% w latach 2007–2018).
Homogenizacja i intensyfikacja
Przyczyn tego zjawiska nie można sprowadzić do jednego czynnika. Nie ma jednej katastrofy, jednego pestycydu czy jednego wydarzenia, które spowodowało znikanie ptaków. Jest to raczej efekt wielu zmian, które zachodziły stopniowo w krajobrazie rolniczym w drugiej połowie XX i na początku XXI wieku. Najważniejszą z tych zmian była intensyfikacja rolnictwa, stosowanie środków ochrony roślin i nawozów oraz przekształcenie tradycyjnego, mozaikowego krajobrazu w wielkoobszarowe monokultury.
Dawniej krajobraz rolniczy składał się z niewielkich pól, łąk, pastwisk, miedz, zadrzewień śródpolnych, oczek wodnych i niewielkich bagien. Był to krajobraz bardzo zróżnicowany, a dzięki temu bogaty w rośliny, owady, płazy, drobne ssaki i ptaki. W takim środowisku ptaki znajdowały miejsca do gniazdowania, schronienia oraz pokarm. Współczesne rolnictwo w wielu miejscach Europy doprowadziło do uproszczenia tego krajobrazu. Usuwano miedze, wycinano zadrzewienia, zasypywano oczka wodne, osuszano łąki i bagna, aby powiększyć pola i umożliwić pracę dużych maszyn rolniczych. Krajobraz stał się jednorodny i ubogi przyrodniczo.
Coraz mniej owadów
Jednym z najważniejszych skutków intensyfikacji i chemizacji rolnictwa jest spadek liczby owadów. Owady są podstawowym pokarmem piskląt większości gatunków ptaków, nawet tych, które jako dorosłe żywią się głównie nasionami. Pisklęta potrzebują pokarmu bogatego w białko, dlatego karmione są owadami i innymi bezkręgowcami. Jeżeli w krajobrazie rolniczym spada liczba owadów, ptaki mają mniej młodych, a wiele piskląt nie przeżywa pierwszych dni życia. Badania pokazują, że liczba odchowanych młodych przez skowronki na polach poddanych opryskom jest o 50% niższa niż na niepryskanych. Zredukowanie ich zużycia o 75%, może doprowadzić do wzrostu o 25–25% ich gniazd.
Populacje ptaków nie giną na skutek spadku liczby owadów nagle, ale stopniowo maleją, ponieważ w każdym roku rodzi się mniej młodych niż wcześniej. Jest to proces powolny, ale stały, a jego skutki dostrzegamy zwykle po wielu latach lub dekadach, a nie w krótkim czasie. Choć ostatnio wydaje się przyspieszać.
Wcześniejsze koszenia i melioracje
Kolejnym ważnym czynnikiem jest zmiana sposobu użytkowania łąk. Dawniej łąki koszono raz, czasem dwa razy w roku, często dopiero w lipcu. Ptaki łąkowe miały czas, aby wyprowadzić lęgi. Obecnie łąki koszone są znacznie wcześniej i częściej, a wiele lęgów jest niszczonych podczas koszenia. Dodatkowo melioracje odwadniające łąk powodują spadek liczby bezkręgowców i dżdżownic, którymi żywi się wiele ptaki, jak choćby bociany białe. Czasami, mimo że dżdżownic nie brakuje, przesuszona ziemia utrudnia żerowanie ptakom, czego doświadczają wspomniane czajki, krwawodzioby i rycyki. Okazuje się, że nawet stare i zarośnięte rowy melioracyjne skutecznie odprowadzają wodę.
I na koniec zmiany klimatu
Na zmiany w krajobrazie rolniczym nakładają się również zmiany klimatu. Coraz częstsze susze powodują wysychanie łąk, pastwisk i mokradeł. Ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak gwałtowne burze czy fale upałów, mogą niszczyć lęgi lub powodować śmierć piskląt. Zmiany klimatu same w sobie nie są jedyną przyczyną spadku liczebności ptaków, ale wzmacniają negatywne skutki intensywnego rolnictwa i przyspieszają proces zanikania ich populacji.
Wróbel cenniejszy niż kraska?
Najbardziej niepokojące jest to, że znikają gatunki pospolite. Dlaczego? W ekologii panuje zasada, że stabilność ekosystemu zależy w dużej mierze od gatunków pospolitych, które tworzą podstawę jego funkcjonowania. Gdy znikają gatunki rzadkie, jak kraska, jest to tragedia z punktu widzenia ochrony przyrody, a często również opinii publicznej, ale mniejsza z perspektywy środowiska. Wynika to z faktu, że mniej liczne gatunki zwykle w mniejszy sposób oddziałują na ekosystem niż te najliczniejsze. Choćby z tego powodu, że zjadają najwięcej i same zjadane są przez największą liczbę gatunków. Dobrym tego przykładem jest wróbel czy wspomniany już skowronek. To takie najliczniejsze gatunki mają najistotniejsze znaczenie w przyrodzie, a nie skrajnie zagrożone. Bez nich świat naprawdę może się zawalić.
Spadek liczebności ptaków krajobrazu rolniczego jest więc nie tylko problemem ornitologów i miłośników tych zwierząt. Jest to sygnał, że zmienia się cały krajobraz rolniczy. Jeżeli znikają ptaki, oznacza to, że znikają owady, zmienia się roślinność, zanikają mokradła i uproszczeniu ulega krajobraz. Ptaki są tylko najbardziej widocznym elementem tego procesu, dlatego traktuje się je jako wskaźnik stanu środowiska.
Negatywna zmiana
Można powiedzieć, że problem nie polega tylko na tym, że ubywa ptaków, ale na tym, że krajobraz rolniczy przestaje być ekosystemem, a staje się jedynie przestrzenią produkcji żywności. Od kiedy postawiliśmy na intensywne, przemysłowe rolnictwo, wyprowadziliśmy nasze pola i łąki ze stanu względnej równowagi, utrzymywanej przez wieki przez naszych przodków. Z biologicznego punktu widzenia stają się uboższe, prostsze i coraz mniej odporne na zmiany środowiska, takie jak susze, choroby roślin czy gradacje szkodników. Stają się biologicznym pustyniami.
Ostrzeżenie
Gdy prowadzę badania ptaków na terenach wiejskich, rozmawiam ze starszymi mieszkańcami na temat ptaków. Często opowiadają oni, że dawniej łąki tętniły życiem. Od latających na głowami czajek czy rycyków, broniących swoich gniazda, czasami ciężko było się opędzić, a dziś tych ptaków w wielu miejscach już nie ma. Pamiętają o nich i wspominają je. Nierzadko z rozrzewnieniem, jak starych dobrych znajomych, którzy odeszli.
Kiedy Rachel Carson pisała o cichej wiośnie, ostrzegała przed światem, w którym człowiek niszczy środowisko nie zauważając, że niszczy również podstawy własnego życia. Dziś jej książka jest często przywoływana jako symbol ostrzeżenia przed utratą bioróżnorodności. Spadek liczebności ptaków krajobrazu rolniczego w Europie i w Polsce jest jednym z najważniejszych sygnałów, że to ostrzeżenie nadal jest aktualne.