Jeszcze kilkanaście lat temu plastik kojarzył się przede wszystkim z zanieczyszczeniem oceanów, obrazami zaplątanych w sieci żółwi czy martwymi ptakami morskimi, których żołądki wypełniały kolorowe plastikowe nakrętki. Dziś coraz więcej uwagi poświęca się jednak zagrożeniu, którego nie jesteśmy w stanie dostrzec gołym okiem. Jest nim mikroplastik. Zapraszamy do lektury kolejnego felietonu autorstwa Adama Zbyryta – przyrodnika i ambasadora Fundacji PVE Dobra Energia.
Mikroplastik. Pod tą nazwą kryją się cząstki tworzyw sztucznych mniejsze niż 5 mm. Część z nich jest celowo produkowana w takiej postaci, inne powstają podczas rozpadu większych przedmiotów, ścierania opon samochodowych, prania syntetycznych tkanin czy zużywania najróżniejszych produktów wykonanych z tworzyw sztucznych. Jeszcze mniejsze są nanoplastiki, których przynajmniej jeden wymiar mierzony jest w nanometrach (jedna miliardowa część metra!).
Problem polega na tym, że im dokładniej i głębiej ich szukamy, tym więcej ich znajdujemy. W wodzie, żywności i powietrzu, a od kilku lat również w ludzkim organizmie. Mikroplastik wykryto już między innymi w płucach, krwi, łożysku i nasieniu. W badaniach pośmiertnych wykrywano tworzywa również w wątrobie, nerkach i mózgu.
Wygląda więc na to, że plastik nie tylko nas otacza. Jego najmniejsze fragmenty dostały się również do naszego wnętrza.
Plastik na obiad
Jedną z głównych dróg, którymi mikroplastik dostaje się do naszego organizmu, jest przewód pokarmowy. Cząstki tworzyw znajdowano między innymi w wodzie pitnej i różnych produktach spożywczych. Szczególnie interesujące wyniki przyniosły badania wody butelkowanej.
W jednej z analiz wykorzystano nową metodę pozwalającą wykrywać znacznie mniejsze cząstki niż w wielu wcześniejszych badaniach. W litrze badanej wody znajdowano średnio około 240 tys. wykrywalnych cząstek mikro- i nanoplastiku. Co ciekawe, około 90% stanowił nanoplastik.
Nie oznacza to oczywiście, że każda butelka wody zawiera dokładnie tyle cząstek. Badano konkretne produkty, a dokładnie trzy popularne marki wody butelkowanej sprzedawane w USA, kupione w tym samym czasie u dużego sprzedawcy detalicznego, dlatego wyniku nie można przenosić na wszystkie dostępne na rynku wody. Pokazuje on jednak coś bardzo ważnego. Wcześniejsze badania koncentrujące się na większych fragmentach mogły pomijać ogromną liczbę najmniejszych cząstek.
Źródłem mikroplastiku mogą być również same opakowania i naczynia mające kontakt z żywnością. Uwalnianiu cząstek sprzyja między innymi wysoka temperatura, mechaniczne zużycie materiału i wielokrotne używanie niektórych produktów. Dlatego plastik znajdujący się w naszym pożywieniu nie zawsze pochodzi ze środowiska. Czasami trafia do niego podczas przygotowywania, przechowywania lub spożywania posiłku.
Plastikowy oddech
Drugą ważną drogą jest powietrze. Wraz z kurzem unoszą się w nim między innymi drobne włókna pochodzące z syntetycznych tkanin, wykładzin i innych materiałów znajdujących się w naszym otoczeniu. Skoro nimi oddychamy, pojawia się pytanie, czy zatrzymują się w naszych płucach.
W jednym z badań przeanalizowano tkankę płucną pobraną podczas operacji od 13 pacjentów. Mikroplastik znaleziono u 11 z nich. Łącznie wykryto 39 cząstek należących do 12 rodzajów polimerów. Najczęściej były to polipropylen oraz PET. Co ciekawe, mikroplastik znajdowano także w dolnych częściach płuc, gdzie stwierdzono go więcej niż w ich górnych częściach.
To ważna obserwacja, ponieważ pokazuje, że przynajmniej część wdychanych przez nas cząstek może docierać głęboko do układu oddechowego. Nadal nie oznacza to jednak, że każda wykryta w płucach cząstka powoduje ich uszkodzenie. To dwie zupełnie różne kwestie.
Plastik płynie w naszej krwi
Jeszcze ciekawsze pytanie brzmi, czy mikroplastik może przekraczać bariery oddzielające wnętrze przewodu pokarmowego lub płuc od reszty organizmu.
Jednej z odpowiedzi dostarczyło badanie krwi 22 zdrowych osób. U 17 z nich wykryto mierzalne ilości polimerów tworzyw sztucznych, a średnie łączne stężenie wynosiło 1,6 mikrogramów na mililitr. Próba była niewielka, a stosowane metody wykrywania mikro- i nanoplastiku mają swoje ograniczenia. Badanie pokazało jednak, że materiał pochodzący z tworzyw sztucznych może znaleźć się w krwiobiegu człowieka.
A skoro coś krąży wraz z krwią, teoretycznie może dotrzeć do bardzo różnych części naszego organizmu. I rzeczywiście zaczęliśmy go tam znajdować.
Plastik dociera do łożyska
Szczególne emocje wzbudziło wykrycie mikroplastiku w łożysku. Narząd ten odpowiada za wymianę substancji między organizmem matki i rozwijającego się płodu, dlatego wszystko, co może do niego dotrzeć, automatycznie budzi pytania o możliwe konsekwencje dla przebiegu ciąży.
W jednym z pierwszych badań przeanalizowano łożyska sześciu kobiet. W czterech znaleziono łącznie 12 cząstek mikroplastiku o wielkości około 5–10 mikrometrów. Wykrywano je zarówno po stronie matczynej i płodowej łożyska, jak i w błonach płodowych.
Sześć kobiet to zdecydowanie zbyt mało, aby na tej podstawie określić, jak często mikroplastik występuje w łożyskach całej populacji. Pojawiło się jednak pytanie: czy może mieć to związek z przebiegiem ciąży? Dlatego przeprowadzono kolejne badania, które mały pomóc odpowiedzieć na to zagadnienie.
W jednym z badań porównano 87 łożysk po porodach o czasie ze 71 po porodach przedwczesnych. Średnie stężenie oznaczanych w nich polimerów było o około 28% wyższe w łożyskach związanych z porodami przedwczesnymi.
Nie oznacza to, że mikroplastik wywołuje przedwczesny poród. Badanie wykazało związek między dwoma zjawiskami, ale nie pozwala ustalić, które z nich jest przyczyną. Możliwe są również inne czynniki wpływające zarówno na ekspozycję na mikroplastik, jak i ryzyko przedwczesnego porodu. Jest to jednak kolejny sygnał wskazujący, że problem warto badać znacznie dokładniej.
Co z męską płodnością?
Mikroplastik dotarł również w miejsce, w którym jeszcze niedawno mało kto by go szukał. Do nasienia.
W jednym z badań obejmującym 45 mężczyzn zgłaszających się do kliniki leczenia niepłodności mikroplastik znaleziono w 34 próbkach. Nie stwierdzono istotnego związku jego obecności z koncentracją plemników ani ich całkowitą liczbą. W przypadku jednego z rodzajów tworzywa obserwowano nieznacznie niższą ruchliwość postępową plemników, zdolność do aktywnego przemieszczania się do przodu, a nie tylko poruszania witką czy kręcenia się w miejscu.
Nowszy systematyczny przegląd badań prowadzonych bezpośrednio u ludzi zebrał siedem prac dotyczących układu rozrodczego, obejmujących łącznie 327 osób. W części badań większa ekspozycja lub obecność mikro- i nanoplastiku wiązała się z gorszymi parametrami nasienia. Problem polega jednak na tym, że badania bardzo różniły się metodami, a możliwość wpływu innych czynników była duża.
Na obecnym etapie nie można więc powiedzieć, że mikroplastik powoduje niepłodność u mężczyzn. Możemy powiedzieć coś znacznie bardziej precyzyjnego: cząstki tworzyw wykrywa się również w męskim układzie rozrodczym, a pojawiające się związki z jakością nasienia wymagają dalszych badań.
Plastik w mózgu
Jedno z najbardziej spektakularnych odkryć ostatnich lat dotyczy mózgu. W badaniu tkanek pobranych po śmierci analizowano próbki mózgu, wątroby i nerek. Według zastosowanej metody w mózgu znajdowało się znacznie więcej mikro- i nanoplastiku niż w dwóch pozostałych narządach, a dominującym tworzywem był polietylen (PE). Spotykamy go niemal na każdym kroku, między innymi w foliowych torbach i opakowaniach, workach na śmieci, butelkach, zakrętkach czy pojemnikach na żywność. Co więcej, w próbkach pobranych w 2024 roku oznaczano większe ilości tworzyw niż w materiale pochodzącym z 2016 roku.
Wyniki natychmiast obiegły świat. Pojawiły się nawet sugestywne porównania ilości plastiku znajdującego się w naszych mózgach do plastikowej łyżeczki. Z takimi porównaniami trzeba jednak bardzo uważać. Badacze nie wyjmowali z mózgu widocznych kawałków plastiku i nie ważyli ich na wadze. Ilość tworzyw oszacowano za pomocą metod analitycznych, które pozwalają wykrywać i określać masę polimerów w badanej tkance. Przeliczenie uzyskanego stężenia na masę całego mózgu, a następnie porównanie jej z masą plastikowej łyżeczki jest więc dodatkowym uproszczeniem, którego nie należy traktować jako bezpośredniego wyniku badania. Co więcej, metody wykrywania mikro- i nanoplastiku w ludzkich tkankach wciąż są rozwijane, a interpretacja takich pomiarów budzi dyskusję. Najważniejszy wniosek z tego badania jest znacznie ostrożniejszy: w analizowanych próbkach mózgu wykryto tworzywa sztuczne, a ich stężenie było większe niż w badanych próbkach wątroby i nerek.
Plastik w naszych tętnicach
Jedno z najbardziej niepokojących badań nie dotyczy jednak mózgu, lecz układu krążenia. Przeprowadzono je wśród pacjentów wymagających operacyjnego usunięcia blaszki miażdżycowej z tętnicy szyjnej. Pobrany materiał zbadano pod kątem obecności mikro- i nanoplastiku, a następnie obserwowano stan zdrowia pacjentów średnio przez około 34 miesiące.
W blaszkach miażdżycowych wykrywano przede wszystkim polietylen, a u części pacjentów również polichlorek winylu (PVC), stosowany między innymi do produkcji rur, wykładzin podłogowych, ram okiennych, izolacji przewodów, folii i opakowań, a także niektórych wyrobów medycznych, takich jak przewody i worki.
Najciekawsze okazało się jednak to, co wydarzyło się później. Wśród 150 osób, u których w blaszce wykryto mikro- lub nanoplastik, zawał serca, udar lub zgon wystąpiły u 30 osób, czyli 20%. Wśród 107 pacjentów, u których go nie wykryto, takie zdarzenie wystąpiło u ośmiu osób, czyli 7,5%. Nawet po uwzględnieniu szeregu innych czynników obecność mikro- i nanoplastiku w blaszce miażdżycowej wiązała się z większym ryzykiem wystąpienia analizowanych zdarzeń sercowo-naczyniowych.
To jeden z najmocniejszych dotychczas sygnałów pochodzących bezpośrednio z badań ludzi. Nadal jednak nie jest to dowód, że plastik był przyczyną zawałów i udarów. Badanie miało charakter obserwacyjny. Możliwe jest więc, że ludzie bardziej narażeni na mikroplastik różnili się również pod względem innych czynników wpływających na zdrowie, takich jak dieta, palenie tytoniu, aktywność fizyczna, masa ciała, warunki życia i pracy, narażenie na zanieczyszczenie powietrza czy współistniejące choroby. Nie można też wykluczyć, że zmieniona chorobowo tkanka łatwiej zatrzymuje takie cząstki.
Nowszy przegląd badań układu sercowo-naczyniowego pokazuje jednak, że wynik ten nie jest już zupełnie odosobniony. Mikro- i nanoplastik wykrywano w blaszkach miażdżycowych, skrzeplinach (zakrzepy) i krwi, a większe obciążenie tworzywami w części badań wiązało się z markerami zapalenia i niekorzystnymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi.
Co dzieje się w jelitach?
Jeżeli mikroplastik połykamy, to właśnie jelita są jednym z miejsc najbardziej bezpośredniego kontaktu z jego cząstkami. W jednym z badań porównano osoby cierpiące na nieswoiste choroby zapalne jelit z osobami zdrowymi. W kale chorych znajdowano średnio 41,8 cząstki mikroplastiku na gram suchej masy. U osób zdrowych było ich 28,0. Większa liczba cząstek wiązała się również z większym nasileniem choroby.
Ponownie pojawia się jednak problem przyczyny i skutku. Możliwe, że większa ekspozycja na mikroplastik wpływa na funkcjonowanie jelit. Ale równie dobrze sama choroba może zmieniać sposób odżywiania, przepuszczalność jelit, tempo przechodzenia treści pokarmowej czy inne czynniki wpływające na ilość cząstek znajdowanych w kale.
Najnowszy przegląd badań prowadzonych bezpośrednio u ludzi objął dziewięć badań układu pokarmowego z udziałem łącznie 537 osób. W części z nich ilość mikro- i nanoplastiku wiązała się między innymi ze zmianami mikrobioty jelitowej oraz niektórymi wskaźnikami funkcjonowania wątroby. Autorzy jednocześnie zwracają uwagę na duże różnice metodologiczne między badaniami i ryzyko wpływu innych czynników.
Dlaczego najmniejsze może być najgroźniejsze?
W przypadku plastiku rozmiar ma ogromne znaczenie. Duża cząstka połknięta wraz z pokarmem ma ograniczone możliwości przedostania się przez ścianę jelita. Znaczna jej część może po prostu przejść przez przewód pokarmowy i zostać wydalona.
Sytuacja zmienia się wraz ze zmniejszaniem rozmiaru. Nanoplastik jest tak mały, że może znacznie łatwiej kontaktować się z komórkami i strukturami biologicznymi. W badaniach eksperymentalnych wykazano, że szczególnie małe cząstki plastiku mogą wnikać do komórek. Komórka może je pochłaniać, otaczając fragment swojej błony wokół cząstki i zamykając ją w niewielkim pęcherzyku wewnątrz komórki. Proces ten nazywa się endocytozą. Obecność takich cząstek może następnie zaburzać funkcjonowanie komórki. W doświadczeniach obserwowano między innymi zwiększoną produkcję reaktywnych form tlenu prowadzącą do stresu oksydacyjnego, reakcje zapalne oraz uszkodzenia błon komórkowych.
Trzeba jednak pamiętać, że są to przede wszystkim wyniki badań prowadzonych na komórkach lub zwierzętach, często przy określonych eksperymentalnie dawkach. Nie oznacza to jeszcze, że takie same efekty występują u ludzi przy codziennym narażeniu na mikroplastik. Mimo tego, to właśnie wyniki badań na komórkach i zwierzętach dostarczają dziś większości wiedzy o możliwych mechanizmach toksycznego działania mikro- i nanoplastiku.
Z drugiej strony nie można automatycznie wszystkich wyników przenosić na człowieka. W doświadczeniach często stosuje się konkretne rodzaje tworzyw, jednakowe cząstki i ściśle kontrolowane dawki. Człowiek przez całe życie ma natomiast kontakt z mieszaniną wielu polimerów o różnych kształtach, wielkościach i właściwościach.
Znaleźć nie znaczy udowodnić
To najważniejsze zdanie w całej historii mikroplastiku. Znalezienie cząstki tworzywa w płucu oznacza, że tam dotarła. Nie oznacza automatycznie, że uszkodziła płuco.
Wykrycie mikroplastiku w łożysku dowodzi, że może się tam znaleźć. Nie dowodzi jeszcze, że zaszkodził rozwijającemu się dziecku.
Obecność tworzyw w blaszce miażdżycowej osoby, która później dostała zawału, nie jest jeszcze dowodem, że właśnie one ten zawał spowodowały.
To szczególnie ważne, ponieważ badania mikroplastiku rozwijają się obecnie niezwykle szybko, a medialne nagłówki często wyprzedzają to, co rzeczywiście udało się wykazać.
Przegląd systematyczny opublikowany w 2026 roku dobrze pokazuje, na jakim etapie jesteśmy. Spośród 5522 znalezionych publikacji tylko 25 badań spełniło kryteria pozwalające oceniać obecność mikro- i nanoplastiku oraz związki ze zdrowiem bezpośrednio u żywych ludzi. Badania obejmowały układ krążenia, rozrodczy, pokarmowy, oddechowy i narząd wzroku. W wielu z nich znajdowano związki między większą ilością mikroplastiku a stanem zapalnym lub zaburzeniami funkcjonowania organizmu. Jednocześnie autorzy ocenili ryzyko wpływu czynników zakłócających i błędów pomiaru jako umiarkowane lub wysokie.
Mamy więc coraz więcej powodów do niepokoju, ale jeszcze zbyt mało danych i niedoskonały aparat badawczy, aby sporządzić prostą listę chorób powodowanych przez mikroplastik.
Czy możemy go unikać?
Całkowite uniknięcie mikroplastiku jest obecnie praktycznie niemożliwe. Znajduje się w powietrzu, wodzie i żywności, a jego źródłem są tysiące produktów, z których korzystamy każdego dnia. Nie oznacza to jednak, że niczego nie możemy zrobić.
Jak wspomniałem wcześniej badania pokazują, że plastikowe opakowania i pojemniki mające kontakt z żywnością mogą uwalniać mikro- i nanoplastik. Jednym z czynników zwiększających to zjawisko jest wysoka temperatura. Rozsądne wydaje się więc ograniczanie niepotrzebnego podgrzewania jedzenia w plastikowych pojemnikach, szczególnie starych, porysowanych i uszkodzonych. Tam, gdzie jest to możliwe, można zastąpić je szkłem.
Nie ma natomiast podstaw, aby wpadać w panikę i próbować usunąć z domu każdy plastikowy przedmiot. Nie wiemy jeszcze, jaka dawka mikro- i nanoplastiku stanowi zagrożenie dla człowieka. Nie potrafimy również dokładnie określić, jaka część połykanych i wdychanych cząstek pozostaje w naszym organizmie, jak długo w nim przebywa i w jakim tempie jest usuwana.
Nowy problem dla naszego zdrowia
Jeszcze niedawno mikroplastik był przede wszystkim problemem środowiskowym. Dziś coraz wyraźniej staje się również problemem zdrowotnym.
Wiemy już, że dostaje się do naszego organizmu. Wiemy już, że wykryto go w płucach, krwi, łożysku, nasieniu i różnych tkankach. Badania eksperymentalne pokazują kilka mechanizmów, poprzez które może oddziaływać na komórki, między innymi wywołując stres oksydacyjny i reakcje zapalne. Pojawiają się także pierwsze badania ludzi wskazujące na związki między ilością mikro- i nanoplastiku a niekorzystnymi efektami zdrowotnymi. Szczególnie interesujące i niepokojące są wyniki dotyczące układu sercowo-naczyniowego.
Jednocześnie wciąż nie wiemy, jaka dawka jest niebezpieczna, które rodzaje tworzyw mają największe znaczenie, jak ważny jest kształt i wielkość cząstek oraz jakie są skutki wieloletniej ekspozycji. Nie możemy więc jeszcze powiedzieć, że mikroplastik powoduje u ludzi zawały, niepłodność, choroby jelit czy zaburzenia neurologiczne.
Możemy jednak powiedzieć coś, co jeszcze kilkanaście lat temu brzmiałoby dość niewiarygodnie. Stworzyliśmy materiał, który miał być niezwykle trwały. Wyprodukowaliśmy go w ogromnych ilościach, a następnie pozwoliliśmy, aby rozpadał się na coraz mniejsze fragmenty. Tak małe, że zaczęły krążyć w wodzie, jedzeniu i powietrzu.
A teraz znajdujemy je również w sobie. I ciągle nie wiemy dokładnie jak to na nas wpływa.
Z tego powodu profilaktycznie wszędzie tam, gdzie to możliwe starajmy się, zastępować plastik w naszym życiu materiałami pochodzenia naturalnego, jak drewno, papier czy szkło. Na pewno wyjdzie nam to na zdrowie.
Literatura:
1. Qian, N. et al. (2024). Rapid single-particle chemical imaging of nanoplastics by SRS microscopy. Proceedings of the National Academy of Sciences, 121(3), e2300582121.
2. Leslie, H. A. et al. (2022). Discovery and quantification of plastic particle pollution in human blood. Environment International, 163, 107199.
3. Jenner, L. C. et al. (2022). Detection of microplastics in human lung tissue using μFTIR spectroscopy. Science of the Total Environment, 831, 154907.
4. Ragusa, A. et al. (2021). Plasticenta: First evidence of microplastics in human placenta. Environment International, 146, 106274.
Guo, Y. et al. (2025). The Presence of Microplastics in Human Semen and Their Associations with Semen Quality. Toxics, 13(7), 566.
5. Nihart, A. J. et al. (2025). Bioaccumulation of microplastics in decedent human brains. Nature Medicine, 31, 1114–1119.
6. Marfella, R. et al. (2024). Microplastics and Nanoplastics in Atheromas and Cardiovascular Events. New England Journal of Medicine, 390(10), 900–910.
7. Yan, Z. et al. (2022). Analysis of Microplastics in Human Feces Reveals a Correlation between Fecal Microplastics and Inflammatory Bowel Disease Status. Environmental Science & Technology, 56(1), 414–421.
8. Chartres, N. et al. (2024). Effects of Microplastic Exposure on Human Digestive, Reproductive, and Respiratory Health: A Rapid Systematic Review. Environmental Science & Technology, 58(52), 22843–22864.
9. Zimmermann, L. et al. (2025). Food contact articles as source of micro- and nanoplastics: a systematic evidence map. npj Science of Food, 9, 111.
10. Tran, H. A. A. et al. (2026). Health impacts of micro- and nanoplastics in humans: systematic review of in vivo evidence. Environmental Health, 25, 26.
11. Jochum, M. et al. (2025). Elevated Micro- and Nanoplastics Detected in Preterm Human Placentae. Research Square [Preprint], rs.3.rs-5903715.
Co miesiąc publikujemy na stronie dłuższe artykuły napisane dla nas przez Adama Zbyryta na tematy związane z bioróżnorodnością, ekologią i zmianami klimatu. Wszystkie teksty można przeczytać tu.