Dla jednych grzybobranie oznacza pobudkę o piątej rano, dla innych kilka godzin błądzenia po lesie z nadzieją na tego jednego prawdziwka. A kiedy w końcu go znajdujemy, pojawia się satysfakcja zupełnie nieproporcjonalna do wartości tego, co właśnie włożyliśmy do koszyka. Czy ta przyjemność ma jakieś odzwierciedlenie w badaniach? Zapraszamy do lektury kolejnego felietonu, którego autorem jest Adam Zbyryt – ambasador Fundacji PVE Dobra Energia.
Okazuje się, że mimo ogromnej popularności w Polsce grzybobrania badań dotyczących wpływu tej formy rekreacji na nasze samopoczucie jest zaskakująco niewiele. Mamy jednak jeden ciekawy eksperyment, w którym wzięło udział 18 osób. Wypełniały one kwestionariusze przed wyjściem do lasu, po spacerze oraz po zbieraniu grzybów. Badano między innymi napięcie, obniżenie nastroju, złość, zmęczenie, wigor, pozytywne i negatywne emocje, poczucie regeneracji psychicznej oraz witalność.
Po grzybobraniu negatywne wskaźniki nastroju spadały, a pozytywne rosły. Co jednak ciekawe, gdy porównano grzybobranie ze zwykłym spacerem, to właśnie spacer dawał nieco lepsze efekty pod względem psychicznego odprężenia. Nie oznacza to oczywiście, że lepiej zostawić koszyk w domu. Próba była bardzo mała, a samo badanie stanowiło pracę inżynierską, a nie recenzowaną publikację naukową, dlatego jego wyniki należy traktować jako przyczynek do głębszych rozważań.
Ciekawych danych dostarcza natomiast duże fińskie badanie, w którym badacze zajęli się czymś, co nazwali „forest happiness”, czyli szczęściem związanym z lasem. W ogólnokrajowym badaniu ankietowym zapytali około 1000 Finów o ich relacje z lasem, sposoby korzystania z niego i odczuwane szczęście.
Pond dwie trzecie badanych wskazało zbieranie jagód, ziół i grzybów jako jedną ze swoich leśnych aktywności. Okazało się, że aktywne, użytkowe korzystanie z lasu, obejmujące między innymi właśnie grzybobranie, było silnie związane z przyjemnością, dobrym nastrojem i zadowoleniem odczuwanym w danej chwili.
I tu trzeba jednak zachować ostrożność. Finowie nie badali grzybobrania oddzielnie, a razem z innymi praktycznymi aktywnościami leśnymi. Nie możemy więc na tej podstawie powiedzieć, że znalezienie borowika samo w sobie poprawia nastrój. Choć coś czuję, że tak może być, zwłaszcza naprawdę duży okaz. Wystarczy przejrzeć media społecznościowe, aby przekonać się jak bardzo ludzie lubią się z nimi fotografować.
Na razie nauka daje nam zatem ciekawą wskazówkę, ale nie ostateczną odpowiedź. Grzybobranie łączy ruch, przebywanie w lesie i aktywne poszukiwanie czegoś, co może zakończyć się małą nagrodą, a czasami koszem pełnym smakowitych kurek czy rydzy. I właśnie to ostatnie wydaje mi się szczególnie interesujące. Czy poszukiwanie i moment znalezienia grzyba dają nam coś więcej niż sam spacer po lesie? Tego, ku mojemu zaskoczeniu, właściwie jeszcze dobrze nie zbadano.
Z radością przeczytam wyniki takich badań!
***************************************************
Nawrocka A. 2023. Zbieranie grzybów jako forma pozaprodukcyjnego użytkowania lasu: przykład eksperymentu typu „terapia lasem”. Praca inżynierska, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski.
Manoj Santhi S. et al. 2025. Influence of human–forest relationships on perceived happiness in Finland. „People and Nature” 7: 3017–3035.