Naukowcy zajmujący się psychologią środowiskową od dawna próbują zrozumieć, dlaczego pewne krajobrazy podobają nam się bardziej od innych. Jednym z najbardziej znanych wyjaśnień jest teoria perspektywy i schronienia (ang. prospect-refuge theory). Zapraszamy do lektury kolejnego artykułu, który powstał w ramach naszej współpracy z biologiem i autorem nagradzanych książek przyrodniczych, Adamem Zbyrytem.
Las nieporządku
Jedno z najczęstszych zdań, jakie pada z ust osób nie będących przyrodnikami, a odwiedzających po raz pierwszy lasy o naturalnym charakterze, takie jak Puszcza Białowieska czy Puszcza Karpacka, brzmi: „Ale tu bałagan”. Czasami wypowiadają je zanim jeszcze na dobre wysiądą z samochodu. Wystarczy im obraz uchwycony kątem oka przez szybę rozpędzonego auta. Niekiedy jest wypowiadane z rozczarowaniem, czasami z niepokojem, a czasami wręcz z wyrzutem, jakby ktoś zaniedbał swoje obowiązki.
Patrzymy na te same leżące pnie, połamane świerki, sterczące kikuty martwych drzew i gęstą plątaninę butwiejących gałęzi pokrytą mchami, a jednak widzimy zupełnie co innego. Oni widzą las zaniedbany i nieprzyjazny. Ja widzę las, który tętni życiem.
Dawniej mnie to dziwiło. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie nie dostrzegają piękna takich miejsc. Przecież to właśnie tutaj znajduje się najwięcej życia. To tutaj stare drzewa współistnieją z młodymi, martwe drewno staje się schronieniem dla niezliczonych organizmów, a wiosną dno lasu pokrywają kobierce zawilców, przylaszczek, kokoryczy czy ziarnopłonów. W takich lasach można spotkać rzadkie dzięcioły, muchołówki małe, sóweczki, chrząszcze związane z martwym drewnem, porosty i setki innych gatunków, których próżno szukać w większości lasów gospodarczych. Dziś jednak lepiej rozumiem ten fenomen, ponieważ nauka dostarcza nam całkiem przekonujących wyjaśnień.
Teoria perspektywy i schronienia
Naukowcy zajmujący się psychologią środowiskową od dawna próbują zrozumieć, dlaczego pewne krajobrazy podobają nam się bardziej od innych. Jednym z najbardziej znanych wyjaśnień jest teoria perspektywy i schronienia (ang. prospect-refuge theory). Zakłada ona, że ludzie preferują miejsca pozwalające obserwować otoczenie przy jednoczesnym zachowaniu poczucia bezpieczeństwa. Innymi słowy, lubimy widzieć daleko i wiedzieć, co znajduje się wokół nas.
Nietrudno zrozumieć, skąd mogły wziąć się takie preferencje. Człowiek rozumny pojawił się w Afryce około 300 tysięcy lat temu, a większość swojej historii spędził w krajobrazach przypominających sawanny i mozaikę terenów otwartych z rozproszonymi drzewami. Przez setki tysięcy lat nasi przodkowie musieli nieustannie wypatrywać zagrożeń i jednocześnie szukać pożywienia. Szerokie pole widzenia zwiększało szanse na dostrzeżenie drapieżnika lub obcego człowieka odpowiednio wcześnie, by móc zareagować.
Sosna dobrze znana i lubiana
Nie oznacza to oczywiście, że współczesny człowiek nadal marzy o życiu na sawannie. Wiele wskazuje jednak na to, że ewolucyjna przeszłość pozostawiła ślad w naszych preferencjach krajobrazowych. Badania prowadzone w różnych krajach pokazują, że ludzie często najwyżej oceniają środowiska oferujące dobrą widoczność, umiarkowane zagęszczenie roślinności oraz łatwość orientacji w przestrzeni. Być może właśnie dlatego tak dobrze czujemy się w przejrzystych borach sosnowych. Lasach, które ukształtowaliśmy sami, na potrzeby zintensyfikowanej produkcji drewna, ale przy okazji zgodnie z naszymi ewolucyjnymi preferencjami.
Dodatkowo dochodzi do tego nakładka kulturowa. Dla ogromnej części Polaków pierwszym lasem, jaki poznali, był właśnie bór sosnowy. Nie ma w tym nic dziwnego. Sosna zwyczajna jest najczęściej występującym gatunkiem drzewa w naszym kraju i dominuje w wielu regionach Polski. To właśnie w takich lasach najczęściej chodzimy na spacery, zbieramy grzyby, jeździmy rowerami i spędzamy wakacje.
Między pniami można patrzeć na dziesiątki, a czasami setki metrów przed siebie. Niewielkie i rzadkie korony znajdują się wysoko nad głową. Do dna lasu dociera dużo światła. Podszyt jest zwykle słabo rozwinięty. Nie trzeba przedzierać się przez gęste zarośla ani omijać powalonych drzew. Człowiek może swobodnie poruszać się niemal w każdym kierunku. To krajobraz prosty, czytelny i przewidywalny.
Badania pokazują, że takie cechy często przekładają się na większe poczucie bezpieczeństwa. Ograniczona widoczność, gęsty podszyt czy nagromadzenie martwych drzew mogą natomiast wywoływać niepokój. Nie dlatego, że rzeczywiście są niebezpieczne, lecz dlatego, że utrudniają ocenę otoczenia. W niektórych eksperymentach osoby badane wskazywały lasy o umiarkowanej gęstości jako najbardziej atrakcyjne i relaksujące, natomiast bardzo gęste drzewostany oceniano mniej korzystnie.
Puszcze lubimy mniej
Do tych mniej korzystnie ocenianych należą lasy naturalne. Nie zostały one ukształtowane przez potrzeby człowieka. Powstały w wyniku milionów lat oddziaływania konkurujących ze sobą organizmów. Każdy element, który wielu osobom wydaje się zbędny lub nieestetyczny, pełni tu określoną funkcję.
Powalone drzewa zatrzymują wodę, magazynują składniki pokarmowe i stają się siedliskiem dla niezliczonych organizmów. Dziuple zapewniają miejsca lęgowe ptakom i schronienia nietoperzom. Martwe drewno jest niezbędne dla życia tysięcy gatunków grzybów i bezkręgowców. Powalone pnie starych matek drzew chronią młode drzewka przed zgryzaniem przez roślinożerców.
Las naturalny nie przypomina starannie zaprojektowanego parku czy lasu gospodarczego. Bliżej mu do wielkiego megapolis z ogromną siecią skomplikowanych zależności, zamieszkałego przez miliony osobników tysięcy gatunków, z których każdy wykorzystuje przestrzeń na swój sposób. Problem polega na tym, że większości tych zależności nie dostrzegamy podczas pierwszego spotkania. Widzimy efekt w postaci gęstego i odbieranego jako nieprzyjazny lasu, ale nie widzimy funkcji.
Dostrzegamy martwy pień, ale nie widzimy setek gatunków, które od niego zależą. Widzimy plątaninę gałęzi, ale nie zauważamy młodych drzew bezpiecznie rosnących pomiędzy nimi. Widzimy chaos, ponieważ nie znamy reguł rządzących tym światem.
„Tłumaczenie” obcego lasu
Jednak im więcej wiemy o jego funkcjonowaniu, tym bardziej zmienia się nasze postrzeganie krajobrazu. To, co wcześniej wydawało się bałaganem, zaczyna układać się w logiczną całość. Martwe drzewa przestają być oznaką zaniedbania, a stają się symbolem ciągłości życia. Gęsty podszyt przestaje być przeszkodą, a zaczyna być schronieniem dla zwierząt. Chaos okazuje się porządkiem, którego wcześniej po prostu nie rozumieliśmy.
Pod tym względem naturalny las przypomina obcy język. Kiedy słuchamy go po raz pierwszy, słyszymy jedynie niezrozumiały ciąg dźwięków. Dopiero z czasem zaczynamy rozpoznawać pojedyncze słowa, później zdania, a w końcu znaczenia. I być może właśnie dlatego lasy naturalne nie zachwycają wszystkich od pierwszego spojrzenia. Aby dostrzec ich piękno, trzeba najpierw nauczyć się ich języka.
Myślę, że gdyby więcej osób nauczyło się nim władać i zdawało sobie sprawę z naszego nieuświadomionego uprzedzenia do starych, gęstych lasów, dużo łatwiej byłoby je przekonać do ich ochrony. Rozumieliby jakim skarbem jest Puszcza Białowieska czy Puszcza Karpacka i zamiast bezmyślnie je karczować, być może zachwyciliby się ich misternym pięknem.