Czy zauważyli Państwo, jak zapach ziemi po deszczu potrafi wyciszyć i poprawić nastrój? Ten efekt nie jest dziełem przypadku, to echo ewolucji i biologiczny mechanizm, który do dziś wpływa na nasze samopoczucie. Zapraszamy na kolejny tekst edukacyjny, który powstał w ramach naszej współpracy z przyrodnikiem Adamem Zbyrytem.
Charakterystyczny aromat po opadach deszczu ma swoją nazwę: petrichor. To mieszanka olejków roślinnych oraz związków wytwarzanych przez bakterie glebowe, szczególnie geosminy wytwarzanej przez bakterie z rodzaju Streptomyces. Ludzki nos jest ekstremalnie wrażliwy na geosminę. My, ludzie, nie jesteśmy znani ze swoich zdolności węchowych, a mimo to potrafimy wykryć charakterystyczny zapach geosminy w stężeniach tak niskich jak 100 części na bilion! Dla porównania rekiny potrafią wyczuć krew w wodzie morskiej w stężeniu jedna część na milion.
Dlaczego jesteśmy tak wyczuleni na ten zapach? Według części naukowców to echo ewolucji. Dla naszych przodków zapach wilgotnej ziemi oznaczał dostęp do wody i rozwój wegetacji, a przez to większe szanse na przetrwanie. Miało to szczególne znaczenie w miejscach, gdzie susze były czymś powszechnym, czyli tam gdzie wyewoluował Homo sapiens. Krótko mówiąc: deszcz = życie, a mózg do dziś interpretuje petrichor jako sygnał bezpieczeństwa. To dlatego tak dobrze nam się kojarzy. To nie sentyment. To biologia.Co ciekawe bakterie nie wytwarzają geosminy, aby przyciągać ludzi, ale niewielkie stworzenia zwane skoczogonkami. Zjadają one bakterie z rodzaju Streptomyces, ale część z nich w formie przetrwalników (spor) przechodzi nienaruszona przez ich układ pokarmowy i jest wydalana w innych miejscach. To dość osobliwy sposób na zasiedlanie nowych obszarów. Trochę, jak niektóre nasiona rozsiewane przez ptaki.
W glebie żyją też inne bakterie, Mycobacterium vaccae, z którymi kontakt wspiera produkcję serotoniny, obniża poziom lęku i stresu, reguluje reakcje zapalne organizmu i wzmacnia odporność psychiczną. Dlatego tak ważny jest nasz kontakt z glebę, np. w czasie prac w ogrodzie czy na działce. Jeśli nie mamy ogrodu, warto wąchać leśną ściółkę.
W świecie powszechnej betonozy, klimatyzacji i sztucznych zapachów kontakt z prawdziwą glebą, jej zapachami i glebowymi mikroorganizmami, działa jak reset dla naszego układu nerwowego.
Następnym razem po deszczu zatrzymaj się i zacznij oddychać przez nos, aby chłonąć zapachy, które naszym przodkom dawały poczucie bezpieczeństwa i nadziei. A będąc w lesie, nie zapomnij podnieść wilgotnej, leśnej ściółki, przyłożyć do niej nos i głęboko oddychać, aby uspokoić i wzmocnić swój organizm.
Bibliografia:
Lowry, C. A., Hollis, J. H., de Vries, A., Pan, B., Brunet, L. R., Hunt, J. R. F., Paton, J. F. R., van Kampen, E., Knight, D. M., Evans, A. K., Rook, G. A. W., & Lightman, S. L. (2007). Identification of an immune-responsive mesolimbocortical serotonergic system: Potential role in regulation of emotional behavior. Neuroscience, 146(2–5), 756–772.
Polak, E. H., & Provasi, J. (1992). Odor sensitivity to geosmin enantiomers. Chemical Senses, 17(1), 23–26.